[English version below]
W zeszłym tygodniu wróciłem z kursu szkoleniowego w Hiszpanii, napisałbym o nim wcześniej, ale akurat jestem w trakcie niekończącego się remontu kuchni 😉 Kurs został zorganizowany przez organizację INCA z Katalonii (International Network for Culture and Arts) w ramach programu Erasmus Plus. W infopaku zainteresowało mnie, że jednym z wymagań uczestnictwa w kursie jest minimum trzyletnie doświadczenie w dowolnej ze sztuk performatywnych – aktorstwie, śpiewie, tańcu itp. Moje doświadczenie aktorskie i teatralne było najwyraźniej wystarczające, skoro z listy rezerwowej awansowałem na uczestnika. Projekt pierwotnie miał się odbyć w kwietniu, ale został przeniesiony na przełom lipca i sierpnia, co dla mnie akurat było korzystne, bo nie musiałem odwoływać i odpracowywać zajęć na uczelni. Byliśmy zakwaterowani oraz mieliśmy zajęcia w ośrodku artystycznym La Cremallera w malowniczych Pirenejach, konkretnie w miejscowości Ribes-de-Freser, z widokiem na ruiny średniowiecznego zamku.






Nieczęsto mogę stwierdzić, że projekt, w którym uczestniczyłem, dotyczył zarówno psychologii i trenerstwa, jak i aktorstwa, jak brzmi nazwa mojego fanpejdżu na Facebooku (jeśli jeszcze nie zalajkowałeś/aś, zawsze możesz to nadrobić 😀 ). Zajęcia były prowadzone przez aktorów i trenerów INCA: Stefano D’Argenio i Emanuele Nargi. Projekt trwał sześć dni roboczych; pierwsze dwa i pół były poświęcone integracji oraz ćwiczeniom aktorskim, aby rozgrzać nas przed głównym zadaniem, czyli przygotowaniem spektaklu. Na to mieliśmy półtora dnia (z dniem wolnym pomiędzy potrzebnym na regenerację), co jest super szybkim tempem pracy, z mojej perspektywy. Zostaliśmy podzieleni na dwie dwunastoosobowe grupy, ja akurat trafiłem do grupy prowadzonej przez Emanuele, który swoją drogą przypominał mi Grotowskiego już na pierwszy rzut oka. Co okazało się trafne, bo uczestniczył on w zajęciach prowadzonych przez uczniów Grotowskiego – Jerzy bardzo popularny jest we Włoszech, gdzie emigrował, uciekając przed szarością komunistycznej rzeczywistości. Spektakl przygotowywaliśmy w formule free roaming, czyli kilka scen odbywało się równocześnie i widzowie sami decydowali, którą chcą obejrzeć, poruszali się swobodnie między nimi, podejmując też w ten sposób decyzję, którą scenę opuszczą. Wybrałem grupę „komediantów”, co akurat bardzo mi pasowało charakterologicznie i pod kątem aktualnego nastroju. Ostatni dzień poświęcony był natomiast podsumowaniu projektu, programowi Erasmus Plus, wręczeniu dyplomów itp. Będąc w Barcelonie, grzechem (hihi) byłoby nieodwiedzenie Bazyliki Sagrada Familia (chociaż nie przypadła mi do gustu jej estetyka) oraz niekupienie butelki sangria na zbliżające się sierpniowe upały w Warszawie




Last week I finished a training course in Spain. The TC was organized by the INCA (International Network for Culture and Arts) in Catalonia as part of the Erasmus Plus program. While reading an info-pack I found it intriguing that one of the requirements for participation was minimum three years’ experience in any of the performing arts — acting, singing, dancing, etc. My acting and theater experience was apparently sufficient, as I was selectef from the reserve list to join the project. It was originally scheduled for April and later moved to late July/early August which was actually ok for me because I didn’t have to cancel and make up for classes at my Uni. During the project we were accommodated at the La Cremallera arts center in the picturesque Pyrenees, specifically in the town of Ribes-de-Freser, with the view of the ruins of a medieval castle. It’s not often that I can say that the project I participated in involved psychology and coaching, as well as acting, as my Facebook page suggests (if you haven’t liked it yet, you can always do so 😀 ). The classes were led by INCA actors and coaches: Stefano D’Argenio and Emanuele Nargi. The project lasted six working days; the first two and a half were spent on team-building and acting exercises to warm us up for the main task: preparing the performance. We had a day and a half for this (with a day off in between for regeneration), which is a super-fast pace of work from my perspective. We were divided into two groups of twelve people. I happened to be in the group led by Emanuele, who by the way at first glance reminded me of Grotowski. Which turned out to be correct, as he had participated in classes led by Grotowski’s students – Jerzy is very popular in Italy, where he emigrated to escape the grim reality of communist regime. We prepared the show using a free-roaming formula, meaning several scenes were performed simultaneously and the audience decided which one they wanted to watch, moving freely between them, and thus deciding which scene to skip. I chose a group of „comedians” which suited my personality and my current mood. The last day was devoted to summarizing the project, the Erasmus Plus program, the awarding of diplomas, and so on. While in Barcelona, it would have been a sin (hehe) not to visit the Sagrada Familia (even though I didn’t like its aesthetic) and not to buy a bottle of sangria for the upcoming August heat in Warsaw.
